Czwartek, 1 września.

Kilka razy budziłem się w nocy, żeby się ciaśniej opatulić kołdrą, bo było zimno. Nad ranem 5 stopni ciepła, a w pokoju 17. Niestety nic nie zapowiada deszczu. Dobrze, że zapowietrzyła się rura, bo jeszcze mniejszym strumyczkiem płynie i starczy na dłużej. Zamarynowałem wczoraj pięć słoiczków grzybów, ale chyba już niewiele więcej uda się zrobić. Kiedy zimne noce, wtedy grzybów już nie będzie. Zrobiłem za to w agregatorni dwie półki. Jedna pomieściła wszystkie puste słoiki, a na drugiej jest miejsce na gotowe przetwory.

Dodaj komentarz