Czwartek, 1 sierpnia.

Miałem nadzieję, że taczki pomogą w transporcie ciężkiego plecaka, ale tak nie było. Pchałem, ciągnąłem,w końcu założyłem plecak na plecy, a taczki jechały puste. Gorsza może być tylko walizka z kółkami. Niewiele grzybków po drodze złapałem, połowa była zbyt robaczywa nawet dla mnie, ale i tak wystarczyło na kolację. W Werchowynie świeże prawdziwki kosztują 25 hrywien za kilogram. Chyba zdecyduję się je kupić i zamarynuję.

2 komentarze do “Czwartek, 1 sierpnia.”

Dodaj komentarz