W chatce zrobiło się tłoczno, ale bardzo sympatycznie. Jeszcze kilka osób ma dojść, chyba położe ich na dechach. Wczoraj popracowaliśmy z Maćkiem nad quadzikiem i udało się zrobić wszystko zgodnie z planem. Po pierwsze zamontowałem wentylator, bo przy powolnej jeździe pod górę, silnik chłodzony powietrzem nie ma szans na ochłodzenie wiatrem. Najwięcej pracy kosztowało naprawienie uszkodzenia, które uniemożliwiało włączenie wstecznego biegu. Teraz wszystko już działa i pojazd gotowy jest do jazdy!
